Jeżeli ktoś w ogóle czyta to co ja tutaj zamieszczam , to proszę o jakikolwiek komentarz, opinię ; p
_______________________________________________________________________
- Idzie-krzyknął Duff, siedząc w krzakach.
-Steven , ruszaj tylko tak, żeby Cię nie poznała-powiedziała ściszonym głosem Katy.
Adler przebrany w jakieś dziwne ciuchy, poszedł w stronę Weronicki, po czym wyrwał jej torebkę.
-KURWA!- krzyknęła zdenerwowana i upadła na trawnik obok bloku, leżała tak chwilę, kiedy pojawił sie Axl , a w dłoni trzymał jej torebkę , mężczyzna wyciągną w jej kierunku dłoń.
-Hej, nic Ci nie jest ?
-Yyyy nie... dzięki wszystko okej.
-trzymaj, Twoja własność chyba- podaj jej torebkę z czarującym uśmiechem na twarzy.
-Dziękuje jeszcze raz- uśmiechnęła się do Rosea i cmoknęła go w policzek .
-Eeee.. słuchaj mam pytanie..-zaczął niepewnie
-Tak?-spojrzała na niego pytająco.
-Tak się zastanawiam czy poszłabyś ze mną na ślub Tylera?
-Ehhh...-westchnęła.
-Proszę!- zrobił słodkie oczka.
-No dobrze-powiedziała po chwili namysłu, chciała jakoś mu podziękować za pomoc okazaną przed chwilą. -przynajmniej tak mogę Ci sie odwdzięczyć.
-Super!- Mężczyzna cieszył się jak dziecko, przytulił Weronickę.
-Ejj ! bo mnie udusisz !-zaśmiała się! -A kiedy jest ten ślub ?
-Yyy w sobotą.
-Okej, a teraz przepraszam, ale muszę iść.
Ucieszony mężczyzna udał się w miejsce, gdzie umówił się z przyjaciółmi.
-I jak?-zapytał zniecierpliwiony Slash.
-Kurwa udało się! Katy jesteś wielka! Zrobię dla Ciebie wszystko!.
-Uważaj bo jeszcze to wykorzystam-zaśmiała się kobieta.
-Chodźmy na piwo! Trzeba to oblać- krzykną Steven wychodząc z krzaków, wyglądało to komicznie, gdyż zahaczył nogą o korzeń jakiejś rośliny.