piątek, 14 września 2012

remember yesterady I

 Przepraszam, że dopiero teraz ale mam bardzo mało czasu...ekonomia, statystyka, rachunkowość i tak na okrągło. ; D

 


 Letnie wieczory w Los Angeles należą do wspaniałych. Uwielbiam obserwować zachody słońca jednak dzisiejsze dzień przeznaczyłam na powtórkę przed maturą, która ma odbyć się następnego dnia. Chodzę do polskiej szkoły, dlatego też zdawałam egzamin z języka polskiego. Tutaj w mieście aniołów rzadko mogłam się z nim spotkać. Na co dzień posługiwałam się angielskim. W ojczyźnie mieszkałam ponad 12 lat właściwie to tam się urodziłam,a tu znalazłam się dzięki wujkowi.
 Usiadłam w kącie z książką i zatraciłam się w lekturze. Usłyszałam krzyki, wyjrzałam przez okno. Pod blokiem stała moja najlepsza przyjaciółka, Peter(mój chłopak) i kilka innych osób. Machali żebym zeszła mimo ,że nie miałam ochoty postanowiłam jednak spełnić ich prośbę.
-Cześć-cmoknęłam Martynę na przywitanie.
-No hej, idziemy się przejść- pociągnęłam mnie za rękę i praktycznie nie miałam nic do powiedzenia.
 Szłyśmy parkiem, mijając ogromny plac zabaw, a podążając bocznymi ścieżkami. Dopiero po chwili zauważyłam, że zgubiłyśmy gdzieś chłopaków, pewnie jak zwykle poszli pić. Nie powiem, że mnie to nie wkurzało bo przesadzali trochę . Rozumiem jakaś impreza ale u nich kwalifikowało się to już do alkoholizmu, przynajmniej z mojego punktu widzenia, który tak na prawdę nikogo nie obchodził. Kilkukrotnie próbowałam zwrócić uwagę mojemu chłopakowi ale od pewnego czasu nam się nie układa i każda rozmowa kończy się kłótnią. Kiedyś spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu właściwie nie odstępowaliśmy siebie na krok ale wszystko co dobre kiedyś się kończy i tak właśnie było z nami.
-Eeeej! Słuchasz mnie?- Martyna pomachała mi dłonią przed oczyma, wyrywając z zamyślenia.
-Tak, tak...
-To o czym przed chwilą mówiłam?-spojrzała na mnie z ukosa.
-No dobra.. zamyśliłam się.
-Co się dzieje?
-Nic szczególnego, po prostu trochę się stresuję.- nie chciałam powiedzieć jej co leży mi na sercu, ma sporo swoich zmartwień.
-Ja też.
-Możemy już wracać? Strasznie mnie boli głowa.- moją zaletą jak i wadą było to, że potrafię kłamać.
-No dobrze.-cicho westchnęła.
 Wracałyśmy w ciszy ale nie takiej krępującej. Martyna była moją przyjaciółką od dawna. Mogłam z nią porozmawiać dosłownie o wszystkim. Chodzimy do tej samej klasy. Jej matka mieszka w Polsce, a ojciec odszedł od niej kiedy Tyśka miała 7 lat. Moja rodzina także mieszka w Polsce oprócz brata. Rzadko się widujemy, głównie przez jego biurową pracę aczkolwiek jeżeli mamy okazję z przyjemnością z niej korzystamy. Uwielbiam go. Żałuję tylko, że nie mam takiego kontaktu z drugim bratem. Nie wiem dlaczego odciął się od nas, Nie chce mieć z nami nic wspólnego, Dużo bym dała aby to się zmieniło. Może los w końcu okażę się łaskawy.
 Z Martyną rozstałam się pod blokiem, szybko pobiegłam na górę, tam czekał już na mnie mój wujek. Steven zwracam  się do niego po imieniu ponieważ jest ode mnie starszy tylko o 10 lat. Pomógł mi się tu dostać. Przekonał moja rodzicielkę do tego wyjazdu co było cudem.
-Semka.
-Ooo hej!- poklepał mnie po plecach.
-Coraz rzadziej do mnie wpadasz!- zauważyłam ten fakt.
- Aa tak mamy dużo pracy przy nowym albumie ale wpadłem przypomnieć o zakładzie.
-No wiem, przegrałam i będę musiała wypełnić twoje zadanie- na twarzy pojawił mu się triumfalny uśmieszek.
-Dokładnie- wyszczerzył zęby.
-Więc czego żądasz?-popatrzyłam na niego z litością w oczach.
-Zaśpiewasz ze mną!.
-Że co!? Przecież ja nie umiem śpiewać!
-Tak, tak już to kilka razy słyszałem.
-Boże.... ja się skompromituję.
-Zakład to zakład. Dasz radę.
-Uduszę Cię kiedyś- posłałam mu mordercze spojrzenie.
-Nie mogę się doczekać. Ja spadam na próbę bo mnie te chuje znowu będą wyzywać. 
-Okej.
Pożegnałam Stevena, postanowiłam jeszcze dokończyć książkę, ale zmęczenie było silniejsze i odpłynęłam.
*

 Obudziłam się wypoczęta, a słońce za oknem dodało mi sił. Zwlokłam się z łóżka, zjadłam lekkie śniadanie i poszłam wziąć prysznic. Spędziłam tam ponad godzinę, szybko zrobiłam delikatny  makijaż natomiast znacznie więcej czasu poświęciłam moim włosom. Sięgały do pasa więc dość długo zajmowało mi uczesanie ich. Zaletą było to, że były naturalnie proste. Włożyłam białą koszulę i spódniczkę z wysokim stanem, dzięki niej nogi wyglądały na duzo dłuższe. O taaak lubię taki efekt.
  Pod szkołą czekały już na mnie Martyna i Karola. Zaczęto wyczytywanie nazwisk w końcu usłyszałam swoje, udzielił mi się motywujący stres. Na moje szczęście okazało się. że nie taki diabeł straszny jak go malują, a z zadaniami poradziłam sobie bez większych problemów. Po zakończeniu egzaminu postanowiłyśmy wybrać się na spacer. Włóczyłyśmy się po parku, nie zważając na zaczepiających nas ćpunów żebrających na kolejną działkę. Idąc wąską alejką usłyszałam gwizdy, obróciłam się. Jakieś 100 metrów od nas, pod ogromnym drzewem stał wysoki blondyn,a obok niego nieco niższy mężczyzna o ciemnych włosach.
-Niezłe z was dupy.-krzyknął ten pierwszy.
 Wszystkie trzy puściłyśmy to mimo uszu ale widziałam, że Karola miała ochotę mu coś odkrzyknąć .
W końcu dotarłyśmy do Rainbow, zamówiłyśmy drinki i zaczęłyśmy wspominać.
-Taaak! To była najlepsza wycieczka-stwierdziła Karolina.
-Jasne. Dla was najlepsza bo za wami nikt nie latał i się nie przystawiał.- Na to wspomnienie parsknęłam śmiechem. Faktycznie pamiętam to jak gdyby wydarzyło się to wczoraj.
-Ej, a ja pamiętam ja mi Martyna kazała jakoś delikatnie wytłumaczyć Joshowi, że ma się od niej odczepić.-wszystkie wybuchnęłyśmy wielkim śmiechem.
-Aaaa pamiętacie... eee. te sardynki w łazience?- Zapytała brunetka, ledwo powstrzymując się os śmiechu .
-O tak, a nasza reakcja.- I znowu nie wytrzymałyśmy. Kątem oka zauważyłam , że przy naszym stoliku stoją  dwaj mężczyźni. dyskretnie uciszyłam dziewczyny.
-Cześć, możemy się do was dosiąść?-zapytał rudy osobnik. Oczywiście z odpowiedzią pospieszyła mu Karola a jakże by inaczej.
-Oczywiście.- uśmiechnęła się do nich słodko, a ja tylko rzuciłam jej pytające spojrzenie.
-To jest Axl , a ja jestem Duff.-powiedział blondyn.
-Ja jestem Karolina..to Martyna, a to Weronika.
-Stwierdzam , że nie jesteście stąd.-Ach jaki inteligentny ten Duff.
-pochodzimy z Polski.
-To gdzieś w Europie?
-Tak kretynie.-odpowiedział mu Rudzielec .
-A co wy takie wystrojone?
-Matura-rzuciłam krótko.
-Aaa. My gramy w zespole. Nazywa się Guns n' Roses.
-Po waszym stylu ubierania się wnioskuję, że to ciężka muzyka.-stwierdziła Karolina.
-No tak. Sex, Drugs, Rock&Roll.-zaśmiał się Rudy.
-Weronika i Martyna uwielbiają taką muzykę. -wtrąciła brunetka.
-To super, może wpadniecie kiedyś na próbę.- a się podjarał.
-Może kiedyś-uśmiechnęłam się niewinnie.
Albo mi się wydaje, albo Karola nie przypadła chłopakom do gustu, bo nie zwracali na nią zbytnio uwagi. Może nie należała do najinteligentniejszych ale była w porządku. Jej życie nie było proste. Zanim się zaklimatyzowała, była nieśmiała ale musiała sobie dac radę. Mieszkała u siostry, która od samego początku oznajmiła, że nie będzie się nią zajmować. O rodzicach nie lubiła rozmawiać, tylko czasami coś wspomniała.
 Zaczęło się robić późno, a ja byłam umówiona z moim chłopakiem. Pożegnałam się szybko i wyszłam. Nie chciałam się spóźnić więc nieco przyspieszyłam. Mijałam oświetlone uliczki, aż w końcu dotarłam na miejsce.
-Spóźniłaś się-zajebiste przywitanie.
-Tak wiem , przepraszam.
-Za każdym razem tak jest.,
-Boże o co ci chodzi? Spóźniłam się dosłownie chwile.
-O to , że nie można na Ciebie liczyć- No chyba się przesłyszałam.
-Co? Johnny o co ci chodzi? Zachowujesz się jak rozkapryszone dziecko.- nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć.
-Ja jak rozkapryszone dziecko? A Ty ? Nawet nie masz dla mnie czasu, wolisz się zadawać z tymi twoimi koleżaneczkami.!
-To są moje PRZYJACIÓŁKI i będę się z nimi zadawać czy ci to pasuje czy nie .
-Wiesz co ? dokończymy ta rozmowę jak trochę ochłoniesz.- skwitował i pomachał mi na odchodne .
Cholernie się wkurzyłam. Zmienił się , nigdy taki nie był. Stałam jak ta sierota na środku ulicy ale na szczęście szybko się ocknęłam i poszłam stronę domu.


piątek, 31 sierpnia 2012

info

Cześć ; D przepraszam , że nic do tej pory nie napisałam ale jakoś tak wyszło. Stwierdziłam, że zaczę pisac nowe opowiadanie, bo jakos nie mam weny dokończyć tamtego.

środa, 13 czerwca 2012

Spójrz na mnie 9

Rozległo się pukanie.
-To pewnie chłopacy, wpuścić ich ?- zapytała Katy.
-Jak chcesz- rzuciła -blondynka, siedząc na parapecie.
-Cześć Katy!- odezwał się Axla, zaraz po nim Duff i cała reszta.
-Co się stało, że tak szybko wyjechałyście?- zapytał Izzy. Brunetka położyła palec na ustach. Wszyscy oczywiście zrozumieli,że mają nie poruszać tego tematu.
-To ten może wpadniecie dziś do nas- Steven mistrz zmieniania tematu.
-Penie.
-A ona?-dodał już smutnym głosem.
-Tak. tak będziemy obie na 100%.
-No to super, my będziemy lecieć.-oznajmił Duff.

-Weronicka idziemy dziś do Gunsów!
-Ja nigdzie nie idę.
-Chyba sobie żartujesz! Idziesz!
-Ale...
-Nie ma żadnego 'ALE'., idziesz i już. Axl przyjedzie po Ciebie o 17, ja wychodzę trochę wcześniej więc spotkamy się na miejscu.

Katy poszła do pokoju szykować się na imprezę, a Weronicka leżała na łóżku i rozmyślała, przypomniała sobie całą przeszłość, te krzywdy, które przeżyła. Ogromy ból przeszywał jej serce, naglę wróciło to o czym za wszelką cenę chciała zapomnieć. Przypomniała sobie ile wylała łez, ciosy zadane przez niego. Coraz wyraźniej wracały wspomnienia. Nie mogła znów zacząć się bać. Postanowiła się pozbierać i wstać, przestać myśleć.Usłyszała,że Katy wychodzi, spojrzała na zegarek,została jej jeszcze godzina. Zaczęła się przebierać. Ktoś zapukał do drzwi. Nie myśląc zbyt wiele pobiegła do drzwi, ale to nie był Axl.
-Nie wpuścisz mnie?-powiedział drwiącym głosem.
-Co Ty tu robisz?-miała strach w oczach.
-Jak to co? przyszedłem po to co moje.-pchnął dziewczynę i wszedł do środka, syknęła z bólu, gdyż wpadła na komodę.
-Wyjdź stąd!-krzyknęła.
- Słucham?! Kochanie bo sobie krzywdę zrobisz..-odsunął od niej kawałki potłuczonej doniczki i pociągną do salonu. -Myślałaś,że o tobie zapomniałem?- dotknął je policzka.
-Czego Ty chcesz? Zostaw mnie.- darła się ze łzami w oczach. Uderzył ją.

 Tymczasem Katy była już u chłopaków. Po 10 minutach do domu wszedł zdenerwowany Axl.
-Ej a gdzie jest Weronicka?-zapytała brunetka
-Nie wiem , byłem w mieszkaniu, ale nikt nie otwierał.
-Co?! Rose jedziemy tam , mam złe przeczucie.
-Możesz mi powiedzieć co się dzieje?
-Tak, tak tylko błagam jedźmy już.-pospieszała Rosea.
-Więc?
-Wtedy w tym hotelu widziałam byłego faceta Weronicki , on jest nie obliczalny, bił ją, znęcał się nad nią. Rozumiesz? Teraz znowu się pojawił, on może zrobić jej krzywdę.
-Zabiję-wycedził Axl.
-A ja Ci kurwa pomogę-powiedział w szoku Duff.
Po 20 minutach dojechali na miejsce. Wszyscy ruszyli biegiem na górę, zobaczyli uchylone drzwi, pchnęli je i z przerażeniem spojrzeli na rozbitą doniczkę, i kilka kropel krwi. Weszli głębiej , na podłodze leżała Weronicka, maiła rozciętą wargę. Axl podbiegł do niej, ale ona się odsunęła tak jakby bała się,że może ją uderzyć. On nie dawał za wygraną i przyciągnął ją do siebie.
-Nie płacz, będzie dobrze.-głaskał ją po głowie.
-Wytrzyj to tym-Katy podała Axlowi chusteczkę, którą miał wytrzeć  zakrwawioną wargę kobiety.
-Ałaaa!-syknęła z bólu.
-Spokojnie, dorwę go.-przytulił ją ponownie. -Katy! Spakuj jej kilka rzeczy, jedziemy do nas.
-Daj mi 5 minut.
-Duff! Ty kierujesz- rzucił w  jego stronę kluczyki.
-Tak jest.
-Okej, mam już wszystko- krzyknęła brunetka.
-Chodź skarbie- Rose wziął ją na ręce i zaniósł do samochodu.
***
-Uważajcie na nią, ma nie wychodzić  z domu, a już na pewno nie sama. Później wam wyjaśnię o co chodzi. Ja, Duff i Slash idziemy coś załatwić, zrozumieliście?
-Tak, tak, ale Rose powiedz,że to nie Ty?.- zapytał Izzy.
-Pojebało Cię? Nigdy bym je nie tknął.
-okej-odetchnął z ulgą.
-Katy, kochanie powiedz mi gdzie można znaleźć tego pieprzonego frajera?-zapytał Duff,.
-Pewnie w tym pubie koło naszego mieszkania, a co wy kombinujecie?
-Nic kochanie, nie martw się- cmokną ja w policzek i razem z przyjaciółmi wyszedł.

-Slash!widzisz go gdzieś?-zawołał Rose.
-Nie kurwa.
-Ej , a to nie ten?- wskazał palcem McKagan.
-Ehe, no to się policzymy.
-Rose! Tylko spokojnie- przystopował go Saul.
-Ja jestem spokojny, nie widzisz ?.
-Taaaa!- prychnął basista.
-Ej Ty!..-krzyknął Rudy do mężczyzny kierującego się w stronę pubu.
-Czego kurwa?
-zaraz Ci pokażemy czego- odgryzł się Duff. Mężczyźni ruszyli w jego stronę.
-Nie wiesz o co chodzi?- zapytał go ironicznie Rose przy okazji kopiąc w brzuch.
-Ej! Kurwa co wy odpierdalacie?- zwijał się z bólu .
-Po prostu nie lubimy jak ktoś bije niewinne kobiety!- wycedził Saul.
-A o ta Sukę wam chodzi.
-Suka?-Rose zaczął go jeszcze mocniej i częściej kopać i okładać pięściami, Slash zauważył,że zdenerwowanie Axla sięgnęło zenitu, postanowił go odciągnąć od ofiary.
-Spróbuj ją tknąć, a skończysz w piekle.-rzucił Duff.
-Myślę,że zapamiętał lekcje.-zaśmiał się Slash.
***

Katy zauważyła wchodzących do domu mężczyzn, natychmiast ruszyła w ich stronę.
-Co wy zrobiliście?- przraziła się widokiem krwi na ich ubraniach.
-A nic takiego po prostu musieliśmy mu coś wytłumaczyć , a że jest wyjątkowo niepojętnym uczniem to jego problem.-uśmiechnął się Duff.
-Peterowi?
-Tak , a jak tam Weronicka?- zapytał Slash.
-Śpi, co wy mu zrobiliście?.
-To na co zasłużył.- warknął Axl.
-Później pogadamy teraz idziemy się przebrać.
Katy razem ze Stevenem zrobiła kolację. Brunetka zawołała wszystkich i już po chwili siedzieli w prawie pełnym składzie.
-A gdzie Weronicka?-zapytała zdziwiona nieobecnością przyjaciółki.
-Powiedziała,że nie jest głodna.- oznajmił Adler.
-No brawo.- zdenerwowała się.
-No co miałem ją tutaj przylec na siłę?
-Koniec, przestańcie! Ja pójdę. -rozkazał Rose. Po chwili znalazła się pod drzwiami kobiety, zawahał się ale zapukał. Nikt się nie odezwał więc wszedł .
-A co Ty robisz?-zdziwił się widokiem spakowanych bagaży.
-Wracam do siebie.
-Nigdzie się stąd nie ruszysz.-powiedział stanowczo.
-ale Ty nie rozumiesz, ja wracam.
-Powiedziałem ,że zostajesz to zostajesz.- zbliżył się do niej i przytulił.
-Przepraszam.-wyszeptała wtulona w jego tors.
-Za co Ty mnie przepraszasz ?
-Źle Cię oceniłam, byłam niemiła, myli łam się.
-Ej nie płacz, ja wiem,że jestem skurwielem.
-Chodź na dół bo wszyscy na Ciebie czekają.
-Daj mi minutkę.
Poszła do łazienki i przemyła twarz, nie chciała żeby było widać,że płakała. Spojrzała w lustro i wzięła głębszy oddech. Powoli zeszła na dół.
-No nareszcie- zawołał Duff widząc jak schodzi po schodach.
-Masz jedz-podała jej talerz z kanapkami Katy.
-Nie jestem głodna, napiję się tylko.
-Że co kurwa?-wkurzył się basista.
-Nie jestem głodna-powtórzyła.
-Niedługo cienia nie będziesz rzucać taka chuda jesteś!- krzyczał
-Ej daj jej dziś spokój.- odezwał się Slash.-Chodź maleńka na spacer.- objął ją ramieniem i wyszli z domu.
-Powiedz mi co się dzieje?-spojrzał jej prosto w oczy.
-Saul ja nie chcę wam zawracać głowy, wrócę do siebie.
-Słucham? Chcesz się wyprowadzić?Oszalałaś?
-Nie chcę być dla was ciężarem.-przytuliła się do niego.
-Hej, czy ktoś powiedział Ci,że jesteś ciężarem?
-No nie, ale wy macie swoje życie.
-Tak ,a Ty i Katy jesteście częścią niego.
-Głupek-Uśmiechnęła się przez łzy, powoli kierowali się w stronę domu.

-Widzę,że nasz Pan Slash działa cuda bo jesteś w lepszym humorze-stwierdził Izzy.
-Może otworzymy przychodnię, w której będzie poprawiał humor?- zapytał Steven z mega bananem na twarzy.
-Spierdalać chuje.-ogryzł się sam zainteresowany.
-Eh.. chłopaki.- zaśmiała się i udała na górę, idąc korytarzem wpadła na Duffa, a raczej na jego klatkę piersiową, był wkurzony.
-Przepraszam.-uśmiechnęła się do niego.
-Mhm okej- mruknął.
-Co się stało?
-Masz chwilę?
-Jasne, o co chodzi?
-Chodź do mojego pokoju-wskazał dłonią kierunek.
-To co się dzieje?
-chyba się zakochałem.
-To wspaniale- uściskała go .
-Ale Ty nie rozumiesz, nie wiem czy Katy mnie kocha i chce ze mną być. Wiesz do tej pory to był taki luźny układ.
-Mhm, jeżeli chcesz to ja z nią pogadam.
-Mogłabyś?
-Oczywiście.
-Wiesz jesteś moją najlepszą przyjaciółką- przytulił ją.
-A Ty moim przyjacielem, ale teraz mnie puść bo lece to Katy.
 Tak jak obiecała udała się do pokoju przyjaciółki, zastała ją leżącą na łóżku. Penie o czymś rozmyślała albo o kimś.  Była tak rozmarzona,że wyglądała jak małe dziecko, które dostało nową zabawkę.
-Hej Katy, mogę?- zapytała ściszonym głosem aby jej nie wystraszyć.
-Jasne wchodź.
-Chciałabym z Tobą pogadać o Duffie.
-A coś się stało?
-Nie nic. Chciałbym wiedzieć co do niego czujesz. Widać,że was coś łączy.
-A o to chodzi... faktycznie na początku myślałam,że to zwykłe zauroczenie, myliłam się. Kocham go, ale boję się z nim o tym porozmawiać.
-Rozumiem ale wydaje mi się, że powinnaś. On czuje to samo. Nie powinnaś się bać.
-Skąd możesz wiedzieć co on czuje?
-Zaufaj mi ..
-No dobrze postaram się z nim pogadać.Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.
-Zginęłabyś marnie.

środa, 30 maja 2012

Spójrz na mnie 8

Zapraszamy do tańca z panną młodą i panem młodym, wszyscy chętni proszeni są o ustawienie się w kółeczku. 
Weronicka i Katy z wielką chęcią udały się na wyznaczone miejsce. W końcu przyszła kolej na blondynkę.
Wszyscy byli pod wrażeniem umiejętności tanecznych kobiety. Steven i Weronicka bardzo dobrze radzili sobie na parkiecie, wyglądali jak zawodowi tancerze.
-Muszę odpocząć- powiedziała po skończonym tańcu i poszła usiąść.
-Cześć jestem Joe.-obok kobiety pojawił się wysoki mężczyzna.
-Witaj, Ty grasz ze Stevenem w zespole?
-Tak, gram na gitarze, a   Ty jesteś tu z kimś?
-Mhm...z Axl'em.
-Długo się znacie? Jesteście parą?
 -Nie, nie jesteśmy. Znamy się może ze dwa tygodnie.
-amh..to dobrze- mruknął prawie nie słyszalnie.
-Słucham?
-Nie, nic...może zatańczymy?
-Chętnie.
Ręce Joe'go powędrowały na pośladki dziewczyny, nie chciała dać po sobie poznać, że jej się to nie podoba więc milczała. Para tańczyła, a wszystkiemu przyglądał się Axl. Był spokojny jak na niego oczywiście, ale nie było mu to obojętne, co zauważył Duff.
 -Ej Stary, nie denerwuj sie kurwa- mruknął blondyn.
-łatwo Ci kurwa mówić.-wycedził rudy
-Najchętniej powybijał bym mu zęby.
-Nie dziś Różyczko, zrób odbijanego i już.
-Masz rację.
-No to leć , a nie stoisz jak chuj.
Rose ruszył w stronę tańczącej pary, zmierzył chłodnym wzrokiem Joe'go i powiedział:
-odbijany.
-O stary! eeee jasne- zdezorientowany spojrzeniem Axl'a oddał mu partnerkę.
Para bawiła się najlepsze przez kolejne dwie godziny, przyszedł też czas na oczepiny.
Zapraszamy wszystkie  Panie stanu wolnego na środek sali.
W tym momencie Katy i 10 innych dziewczyn ruszyło na wyznaczone miejsce,a Weronicka pozostała na miejscu obok Slasha.
-Ej, a Ty?- wymamrotał wstawiony Saul .
-Co ja?
-No nie idziesz łapać welonu?
-Nie, nie to nie moja bajka.
-Jak to nie ? Myślałem , że wszystkie dziewczyny mażą o ślubie, domku z białym płotem.
-Jednak nie wszystkie.- zaśmiała się dziewczyna.
Czy to już wszystkie Panny?-zapytał koles z mikrofonem.
-Nie tam siedzi jeszcze jedna-panna młoda wskazała palcem na Weronickę ,a ona pomachała przecząco głową.
Po chwili obok niej stał Steven Tyler, który próbował ją wyciągnąć z miejsca, napotkał opór więc wziął ją na ręce i zaniósł.
-Zabiję Cię-wyszeptała mu do ucha.
-Już nie mogę się doczekać- wyszczerzył się.
Amy stanęła w środku koła i okręcała się w rytm muzyki, tak jak dziewczyny, nagle muzyka ucichła, a welon powędrował na twarz Weronicki. Duff nie mógł wytrzymać ze śmiechu tak samo jak Izzy, natomiast Axl był zadowolony.
-No super, gratuluje celności-syknęła zezłoszczona.
-Ej no , nie wiedziałam, że tak wyjdzie- uśmiechnęła się zakłopotana Amy.
-Oczywiście...
Na środek wyszli tym razem panowie. Wokół pana młodego utworzyło się ogromne koło. Krawat Tylera powędrował na ręce Axl'a, który był całkowicie tym zaskoczony, jednak po chwili przypomniał sobie kto jest jego 'panną młodą' i całe przerażenie minęło.
-No to zapraszamy naszą nową parę na środek-krzyknął Slash. Para nieśmiało wyszła na wskazane miejsce, a Saul, Duff, Izzy, Popcorn i Steven zaczęli krzyczeć gorzko, Axl pocałował ją najdelikatniej jak potrafił jednak po chwili rozległo się wołanie:
-Maaaaało, maaaaaaaało- czwórka Gunsów darła się w niebogłosy. Ty razem Rose całował ją nieco dłużej.
Ludzie na sali zaczęli klaskać, Weronicka ukryła twarz w ramionach wokalisty.
***


Było już grubo po 5, na sali pozostało niewiele osób. Izzy spał wtulony w kącie w jakąś zgrabną blondynkę, Katy i Duff zniknęli już dawno, a Adler leżał pod stołem.Weronicka siedział przy stole razem z Axlem , Perrym i Slashem. Blondynka poczuła się zmęczona więc Rose złapał ją za rękę i prowadził długim korytarzem.
-Dokąd idziemy?-zmarszczyła brwi.
-Ruszaj się, to jest twój pokój obok jest mój jak być czegoś potrzebowała.-podał jej klucze do ogromnych drewnianych drzwi.
-Dziękuję-uśmiechnęła się i zniknęła za drzwiami.
Wzięła prysznic i położyła się spać, niestety obudziły ją promienie słońca. Stwierdziła.że i tak nie zaśnie więc poszła się ogarnąć. Nudziło się jej samej więc postanowiła, że pójdzie do Izziego, ale nikt nie otwierał drzwi. Historia powtórzyła się ze Stevenem, Weronicka nie chciała przeszkadzać Duffowi i Katy więc postanowiła,że ostatni raz spróbuje i pójdzie do Axla. Ku jej zdziwieniu drzwi się otwarły, a oczom blondynki ukazała się umięśniona klatka piersiowa i silne ramiona.
-Wejdź, coś się stało?- dopiero się przebudził.
-Nie, nic po prostu obudziłam się dawno temu i chciałam pójśc do Stevena albo Izziego ale nie otwierali.
-Więc padło na mnie?-zaśmiał się.
-Jak chcesz to mogę wyjść.
-Nie, nie żartowałem. Poczekaj chwilę, trochę sie ogarnę i pójdziemy zjeść  śniadanie.
Kiedy Rose był w łazience do pokoju wpadła zdenerwowana Katy.
-Weronicka!Widziałam go!-krzyczała
-Ej spokojnie, kogo ?
-No...Petera-zawiesiła głos.
-Co?
-Widziałam go na korytarzu.
-Alej jak? skąd?- Weronicka nie mogła uwierzyć w to co właśnie usłyszała.
-Nie wiem , nie możesz tu zostać.
-Tak, wiem ...ja...- nie dokończyła bo z łazienki wyszedł Axl.
-Co się stało?- spytał.
-yyy nic, nic-próbowała się wykręcić.
-Dobra ja zaraz wracam, a Ty tu zostań.-rozkazała Katy.
-Możesz mi wyjaśnić co się tu dzieje?-spytał lekko zdenerwowany.
-Naprawdę nic.
-Jesteeem!-krzyknęła brunetka mając przy sobie bagaż przyjaciółki. -Słuchaj Axl, my musimy jechać, o nic nie pytaj.-Katy pociągnęła za sobą Weronickę i wybiegły z hotelu.
Po chwili do Rudego przyszedł Duff, który także był zdezorientowany zachowaniem kobiet.
-Wiesz może o co chodzi?- zapytał przyjaciela.
-Nie, myślałem,że Ty coś wiesz.-mruknął Axl.
-Wiem tyle, że chodzi o jakiegoś faceta.
-I dlatego by wyjechały?
-Dobra jedźmy do nich- zarządził blondyn.

poniedziałek, 14 maja 2012

Spójrz na mnie 7

-Okej wszystko gotowe-uśmiechnął się Axl do swojej partnerki i wziął ją pod ramię.
-Boże, ile tu ludzi...-westchnęła z przerażeniem kobieta.
-Ej, spokojnie nie denerwuj się.
-Łatwo Ci mówić-spojrzała na niego z pod rzęs.
-Słuchajcie, za 2 minuty zaczynamy-wtrącił Tyler. Kobieta nabrała powietrze w płuca i odetchnęła na znak, że jest już gotowa.
Po chwili w kościele zabrzmiała weselna pieśń, ludzie powstali i skierowali wzrok na wchodzącą parę młodą.Steven i Amy wyglądali na bardzo szczęśliwych. Weronicka i Axl podążali za nimi równie zdenerwowani. Przechodząc środkiem świątyni można było dostrzec piękne dekoracje. Ławki przyodziane były białymi wstążkami, a  w nie wplecione były białe róże. Ołtarz rozświetlały świece brodzące do połowy w płatkach róż. Miejsca dla młodej pary jak i dla świadków ubrane były w czerwony materiał. Po chwili para młoda zajęła swoje miejsca, a ksiądz rozpoczął nabożeństwo. Wszyscy jak zaczarowani słuchali słów kapłana oprócz Rose'a, który co chwilę spoglądał na Weronickę. Poprzedniej nocy bardzo dużo o niej rozmyślał, stwierdził, że chyba coś do niej czuje, ale to jest Axl, po nim można spodziewać się wszystkiego.
 Para młoda była w trakcie składania przysięgi małżeńskiej, gdy wokalista zauważył,że po policzku kobiety spływa łza.( Weronicka była bardzo wrażliwą osobą). Rose delikatnie opuszkiem palca otarł łezkę. Kobieta spojrzała na niego ze zdziwieniem po czym przeniosła wzrok na parę młodą. Ksiądz oficjalnie ogłosił Tyler'ów małżeństwem. Cała czwórka złożyła podpisy na akcie ślubu, a później udali się do wyjścia. Gratulacji i okrzyków nie było końca. Wszyscy wiwatowali na cześć nowożeńców. Po dość długim czasie udali się do limuzyny , a następnie na salę weselną.
 -Weronicka, serdecznie Ci dziękuję- Amy cmoknęła w policzek kobietę.
-nie ma za co . Axl? czemu się tak na mnie gapisz?
-a nie mogę?
-nie denerwuje mnie- blondynka przybrała grobową minę.
-wiem o co Ci chodzi.
-Ale my nie wiemy-wtrąciły Steven.
-Jejku bo w kościele popłynęła mi łezka.
-Nie przejmuj się-Amy wyszczerzyła się.
 Po 20 minutach dotarli na miejsce, musieli poczekać, aż ochroniarze pewni, iż w pobliżu nie ma żadnych dziennikarzy tudzież paparazzi pozwolą im wysiąść. W końcu mogli opuścić środek transportu. Nowożeńcy zaczęło przyjmowanie życzeń, a to nie było takie łatwe bo każdy chciał przytulić Amy bądź Stevena , a gości było ponad 300. Po około godzinie młoda para zatańczyła pierwszy taniec. Sukienka panny młodej wirowała w świetle, które biło od świeczek. Weronicka siedziała obok Axl, który rozpoczął nieśmiałą rozmowę.
-I jak ci się podoba?
-Jest wspaniale.. Wyglądają na bardzo zakochanych.-Kobieta nadal wpatrzona była w obrazek przed nią.
-Tak , tak , w sumie to jestem trochę zdziwiony bo nie sądziłem,że ten imprezowicz kiedykolwiek się ożeni.
-Żył tak jak wy...- powiedziała dość oschle.
-Niee, to nie tak, my lubimy imprezy, ale bez przesady.-tłumaczył się trochę zakłopotany.
-Bez przesady? Axl koko Ty próbujesz oszukać ? siebie czy mnie ?...przecież wy ciągle ćpacie i pijecie.
-No wiesz, aż tak źle z nami nie jest, lubim...- nie było dane mu skończyć, gdyż kobieta mu przerwała.
A teraz zapraszamy wszystkie pary na parkiet
Po chwili na parkiecie znaleźli się Katy i Duff wtuleni w siebie oraz inni goście.
-Mogę Cię prosić?-Rose wysunął dłoń w kierunku Weronicki.
-No dobrze- uśmiechnęła się po czym położyła dłoń na jego. On objął ją w tali i przysunął do siebie, kobieta położyła ręce na jego silnych ramionach i delikatnie bujali się w rytm muzyki .
-Duff, spójrz na nich-szepnęła Katy.
-O ja pierdolę, jak on to zrobił ?..
-Też jestem zaskoczona.
-Nie wierzę. hahaha.
-Ładnie wyglądają nie ?
-no myślę, że pasują do siebie- podsumował Duff.
***




środa, 9 maja 2012

Spójrz na mnie 6

Proszę o komentarze ;P
_________________________________--
Sobota (dzień ślubu)
- Katy możesz podać mi suszarkę?
-Mhm, już lecę. Jak myślisz ta sukienka czy ta ?-zapytała brunetka.
-Ta czerwona- uśmiechnęła się Weronicka.
Blondynka od godziny szykowała się na ślub, jednak nie przejmowała się tym, aż tak jak Katy. Włosy ułożyła w delikatne fale,a grzywkę spięła na boku, co do makijażu to wykonała go tak jak zawsze. Przeciągnęła tuszem rzęsy, policzki potraktowała różem, a na powiece zagościła nieco grubsza niż zwykle kreska. Kobieta nie przepadała za wysokimi butami jednakże na tą okazję włożyła 9-cio centymetrowe szpilki, W kolorze czarnym tak jak buty oczywiście była sukienka, która sięgała do 3/4 uda, odcinając się pod biustem przez co delikatnie go uwydatniała. Katy postawiła na mocniejszy makijaż, a włosy upięła w wysokiego koka. Włożyła czerwoną sukienkę  sięgającą do kolan.
-Katy! wyłaź zaraz przyjadą chłopacy- Weronicka dobijała się do łazienki.
-I jak ?- w tej chwili otworzyły sie drzwi od pomieszczenia.
-Wow ślicznie...naprawdę. Duff oszaleje, mozesz być spokojna.
-Dzięki , Ty też pięknie wyglądasz.
 Puk! Puk!
-No to już są... otworzę-westchnęła Weronicka
- Oooo ja pierdolę- krzyknął Slash i Axl równocześnie, dziewczyna tylko się uśmiechnęła i wpuściła mężczyzn do mieszkania.
-Zajebiście wyglądacie- westchnął Duff witając się z Katy.
-Chodzicie, samochód czeka-wymamrotał ciągle pod wrażeniem Rose
***
-Kurwa Axl pomóż brakuje mi drugiego świadka- zdenerwowała się Tyler
-A co jest z Any?
-Jakiś korek czy coś, rozumiesz potrzebuję drugiego świadka!
-Może być Weronicka?
-Kto?
-Dziewczyna z którą tu jestem...
-Nie chcę dziwki na świadka ... oszalałeś ?
-Ej, ej .. ona nie jest dziwką!- zdenerwował się Rose.
-No dobra.. gdzie jest ?
Weronicka rozmawiała z Katy i Duffem nagle do nich podszedł Axl i Steven.
-Słuchajcie mamy problem, potrzebujemy drugiego świadka... Weronicka zgodzisz ?-Rose przybrał błagalny wyraz twarzy.
-Ale przeciez jego siostra miała być świadkiem..
-Tak ale nie dojechała.
-No dobrze..- westchnęła kobieta.. zgadzając się na ich propozycje.
-Dzięki ratujesz nam zycie- Stwierdziła Steven po czym przytulił blondynkę, a pózniej razem udali się do księdza.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

spójrz na mnie 5

Jeżeli ktoś w ogóle czyta to co ja tutaj zamieszczam , to proszę o jakikolwiek komentarz, opinię ; p
_______________________________________________________________________
- Idzie-krzyknął Duff, siedząc w krzakach.
-Steven , ruszaj tylko tak, żeby Cię nie poznała-powiedziała ściszonym głosem Katy.
Adler przebrany w jakieś dziwne ciuchy, poszedł w stronę Weronicki, po czym wyrwał jej torebkę.
-KURWA!- krzyknęła zdenerwowana i upadła na trawnik obok bloku, leżała tak chwilę, kiedy pojawił sie Axl , a w dłoni trzymał jej torebkę , mężczyzna wyciągną w jej kierunku dłoń.
-Hej, nic Ci nie jest ?
-Yyyy nie... dzięki wszystko okej.
-trzymaj, Twoja własność chyba- podaj jej torebkę z czarującym uśmiechem na twarzy.
-Dziękuje jeszcze raz- uśmiechnęła się do Rosea i cmoknęła go w policzek .
-Eeee.. słuchaj mam pytanie..-zaczął niepewnie
-Tak?-spojrzała na niego pytająco.
-Tak się zastanawiam czy poszłabyś ze mną na ślub Tylera?
-Ehhh...-westchnęła.
-Proszę!- zrobił słodkie oczka.
-No dobrze-powiedziała po chwili namysłu, chciała jakoś mu podziękować za pomoc okazaną przed chwilą. -przynajmniej tak mogę Ci sie odwdzięczyć.
-Super!- Mężczyzna cieszył się jak dziecko, przytulił Weronickę.
-Ejj ! bo mnie udusisz !-zaśmiała się! -A kiedy jest ten ślub ?
-Yyy w sobotą.
-Okej, a teraz przepraszam, ale muszę iść.

Ucieszony mężczyzna udał się w miejsce, gdzie umówił się z przyjaciółmi.
-I jak?-zapytał zniecierpliwiony Slash.
-Kurwa udało się! Katy jesteś wielka! Zrobię dla Ciebie wszystko!.
-Uważaj bo jeszcze to wykorzystam-zaśmiała się kobieta.
-Chodźmy na piwo! Trzeba to oblać- krzykną Steven wychodząc z krzaków, wyglądało to komicznie, gdyż zahaczył nogą o korzeń jakiejś rośliny.

wtorek, 10 kwietnia 2012

spójrz na mnie 4

-Katy, skarbie powiesz mi dlaczego?
-Axl, ale co dlaczego?-zapytała rozbawiona brunetka
-Dlaczego ona mnie nie lubi?
-A jak myślisz ?-wtrącił pijany Duff.
-No nie wiem, jak bym wiedział to bym nie pytał.
-Słuchaj, ja nie wiem, nie wtrącam się w jej życiem jeżeli chce mi coś powiedzieć to mówi, ja nie naciskam.
-Nie pieprzcie tylko polewajcie- zawołał Slash
***
Boże co tu się stało? No tak, musiał być tu niezła impreza, nie będę ich budzić, wezmę tylko coś do picia-pomyślała Weronicka i szybko przeszła przez salon, gdyż była ubrana tylko w czarną bluzkę, która sięgała jej do połowy uda, a no i miała na sobie czarne majtki.
-Mmmm bardzo seksownie wyglądasz-wymamrotał Izzy podnosząc się z podłogi.
- o boże, wystraszyłeś mnie- blondynka delikatnie się zrumieniła.
-haha spokojnie przecież Cię nie zjem, chociaż chę..-nie dane mu było dokończyć, dyż przerwała mu  Weronicka.
-nie kończ, proszę.
-Izzy, co Ty tu robisz?-odezwała się Katy, próbując znaleźć swoje spodnie- O czesć Weronicka-rzuciła zachrypniętym głosem po czym chciał wyjść  z uścisku Duffa.
- No hej...., to ja nie będę wam przeszkadzać , idę do siebie.
-jak chcesz.
 W tym momencie obudziła się reszta imprezowiczów.
-o matko! widziałem anioła
-zamknij się Axl!-rzucił Slash,trzymając się za głowę.
-No to może jakieś śniadanie ?-zaproponowała Katy.
-Mhmm-mruknął jej do ucha Duff.
 Wszyscy oprócz Axla udali się do kuchni. Wokalista poszedł do pokoju Weronicki, dziewczyna leżała na łóżku i czytała ksiązkę, wyglądała ślicznie w za dużym t-shircie. Axl wpatrywał się w nią jak zahipnotyzowany.
-Co Ty tu robisz? krzyknęła
-Yyyy ...eeee ja  tylko chciałem zapytać czy .....chcesz herbatę
-Nie dziękuje -Weronicka po raz pierwszy szczerze uśmiechnęła się do rudowłosego.
 Po śniadaniu całe GnR udało się na próbę, którą zarządził Axl. Katy ogarnęła mieszkanie po nocnej libacji, a Weronicka myślała  o tym wszystkim co się wydarzyło w ostatnim czasie , bo przeciez nie co dziennie poznaje się gwiazdy rocka. Lubiła ich muzykę jednak nie miała ochoty na bliższe kontakty z nimi. Czyżby chodziło jej o to w jaki sposób żyją ? Dziwki , prochy i dziwki ?. Wiedział, że Katy zakochała się w Duffie i musiała z nią o tym porozmawiać.
-Katy, słuchaj musimy pogadać.
-Tak wiem , przepraszam za ten bałagan i ta imprezę.
-nie chodzi mi o to.
- to o co?-zapytała zdziwiona brunetka.
-o Gunsów, wiem , że kochasz Duffa, rozumiem to, ale ja nie mogę patrzeć na to jak oni się zabijają tym gównem, wiesz o co mi chodzi, dlatego chcę ograniczyć kontakty z nimi do minimum.
-rozumiem, postaram się coś z tym zrobić, w ogóle to przepraszam bo stawiam Cię w głupiej sytuacji .
-dzięki za zrozumienie. A powiedz mi jak Ci się układa z Duffem ?
-całkiem dobrze, wiesz nie wiem czy to można nazwać związkiem , ale nie jest źle.
-wiesz, gdyby co to ja Ci zawszę pomogę, a teraz uciekam na uczelnię, paa
-mhm pa , dzięki .
***
-Uwaga, mam dla was niespodziankę-krzykną Axl wchodząc do salonu w hellhouse.
-Tyler się żeni
-że co ?-zachłysnął się Duff.
-nie wierzę-dodał Steven
-ten Chuj się żeni, kto go chciał...-zaśmiał się mulat.
-ma na imię Amy
-ciekawe czy ładna- zapytał Slash.
- nie ważne, każdy z nas dostał podwójne zaproszenie- Steven wyrwał Axlowi kartki.
-mhm Katy idziesz ze mną- wydał polecenie Duff.
-Axl, czemu się tak na mnie patrzysz?-zapytała zdziwiona brunetka, Duff także spojrzał pytająco.
-no wiesz kurwa Katy.. mogła byś mi pomóc?
-jasne, a w czym?
-no mogła byś przekonać Weronickę , żeby ze mną poszła ?
-nie będzie to łatwe, ale mogę spróbować- uśmiechnęła się.-
-dzięki jesteś kochana- krzykną uradowany.
-mam nawet pewien pomysł... jedziemy do mojego mieszkania, a po drodze wam wszystko opowiem. 













szpójrz na mnie 3

  Koncert skończył się o 23, dziewczyny wydostały się z sali po czym usiadły na ławce niedaleko budynku.
-Ale jestem zmęczona -westchnęła wyższa dziewczyna
-ja tez, zaraz nogi mi odpadną haha... musimy wracać do domu- odezwała się niższa po czym obie poderwały się z  ławki i wpadły na coś,a raczej na kogoś.
-uważaj jak chodzisz-syknęła zdenerwowana Weronicka
-a może Ty byś uważała?-odgryzł się mężczyzna-Ej Duff patrz kto to- dodał po chwili.
Dziewczyna chciała pójść w stronę Katy, ale poczuła silną dłoń na swoim ramieniu, odwróciła się i ujrzała ?Axla Rosea.
-Hej dziewczyny-odezwał się stojący za wokalistą farbowany blondyn
-Hej-odpowiedziała obojętnie
-Jak się nazywacie ?-zapytał Rudy
-jakoś-wycedziła blondynka
-ja Katy-odezwała się brunetka-a to jest Weronicka, moja przyjaciółka.
-dobrze bawiłyście się na koncercie?- powiedział Axl ,uśmiechając się.
-Tak-odpowiedziała Katy.
-może pójdziecie z nami na drinka?-uśmiechną się słodko do niższej kobiety.
-co Ty na to Weronicka?-zapytała przyjaciółka
-ja dziękuję , wracam do domu- oburzyła się po czym obróciła się i ruszyła z miejsca.
-poczekaj może Cię odprowadzić? zapytał Axl.
-poradzę sobie-burknęła
-nie wątpię, ale tu jest niebezpiecznie.
-masz problem ze słuchem ? Powiedziałam , że sobie poradzę.
-Mrrrr jaka ostra-wymamrotał pijany Izzy.
Weronicka udała się do domu, a Katy zgodziła sie pójść .
 Rano kobiety rozmawiały o wczorajszym zajściu. Katy nie miała nic przeciwko Gunsom .
 -Weronicka, czy ty nie za ostro go potraktowałaś?
-niee,ja nie będę rozmawiać z osoba , która mysli ,że jak jest wielką gwiazdą to może mieć wszystko i wszystkich . Czy Ty myślisz, że on chce się zaprzyjaźnić? niee,kochana.On mysli tylko o sobie i kogo by tu przelecieć,i nie patrz sie tak  na mnie bo dobrze wiesz,że to prawda .
-No w sumie to masz racje,ale wydaje mi się , że Duff jest inny.
- Duff!?On jest taki sam,ale to twoja sprawa z kim się zadajesz.Nie mam zamiaru Cię kontrolować. Jesteś dorosła.
  Zdenerwowana kobieta wyszła z mieszkania,postanowiła pójść do clubu na drinka jednak gdy tylko zobaczyła Slash obściskującego się z jakąś panno, stwierdziła, że wychodzi.Chodziła bez celu po mieście,aż doszła do wniosku, że nie ma sensu się denerwować.
-Wróciłam-krzyknęła od progu blondynka. Wchodząc słyszała śmiechy, pomyślała, że to może koledzy z roku przyszli ją odwiedzić , ale ujrzała Gunsów. Skrzywiła się na widok Axla i całej reszty, ale postanowiła, że nie będzie się denerwować. Miała już wychodzić z pomieszczenia, kiedy usłyszała:
-Czeeeeść! co u Ciebie?-zapytał Axl, trzymając butelkę wódki w ręce.
-okej-rzuciła od niechcenia.
-Chodź do nas- dodał Alder.
-Nie dzięki, pójdę poczytać.-Dziewczyna zniknęła za drzwiami, opadła na łóżko i przytuliła się do poduszki.Chciała zasnąć, ale krzyki dochodzące z pokoju obok uniemożliwiały jej to.Nie zastanawiając się długo przebrała się w luźne ciuchy , wzięła swoje rolki i wyszła.


\

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

spójrz na mnie 2

Przez cały dzień temperatura utrzymywała się powyżej 25 stopni. Weronicka wracając do domu spotkała grupki fanów zespołu. Dziewczyna zaśmiała się pod nosem i pomyślała'eh koncert za 3 godziny, a  oni juz szaleją'.Kiedy wróciła do domu mało co nie zemdlała na widok bałaganu ' co tu się stało?'
-Katy,Katy! Jesteś tu??
-jestem w łazience .
-okej, a możesz mi pow-nie zdążyła dokończyć, gdy do salonu weszła brunetka. -wow ładnie wyglądasz-zaskoczona Weronicka przetarła oczy ze zdumienia, zawsze uważała że Katy jest od niej 1000 razy ładniejsza, ale dziś wyglądała wyjątkowo, miała na sobie  poszarpane spodenki, czarną bluzkę i trampki sięgające za kostkę. Włosy zaplotła w warkocz . Jej brązowe oczy podkreślał mocny makijaż.
-Weronica, idź się przygotować, za 2h koncert!
-Już, już ma dużo czasu- po chwili blondynka zniknęła za drzwiami łazienki.

-hmm co by tu zrobić z włosami-Weronicka zapytał sama siebie po czym uznała, że najwygodniej będzie jeżeli zrobi koka, gdyż miała naprawdę długie włosy. Po 10 minutach  fryzura była gotowa, włosy były upięte tak , że przypominało to artystyczny nieład. Blondynka nie lubiła mocnego makijażu dlatego przeciągnęła rzęsy tuszem, na górnej powiece zrobiła cienką kreskę tak aby podkreślić niebieskie oczy. Na sam koniec delikatnie potraktowała policzki różem . Założyła czarną sukienkę na ramiączkach, która sięgała jej przed kolana. Na nogi włożyła czarne trampki podobnie jak Katy.
PUK,PUK
Brunetka niecierpliwiła  się więc postanowiła zapukać do łazienki
-Wejdź
-wow ślicznie wyglądasz-zawołała z wielkim uśmiechem na twarzy
-czy ja wiem..-burknęła blondynka jak zawsze niezadowolona ze swojego wyglądu.
-chodź i nie marudź
Dziewczyny wyszły z domu w świetnym humorze. Katy nawet żartował że może gdzie w tłumie odnajdą swoich przyszłych mężów.
-Weronicka, mów co chcesz, ale skąd wiesz że gdzieś w tłumie nie czeka Twój książę?- zaśmiała się Katy
- Tak , tak ja wiem że tobie czasami odbija, ale dziś szczególnie.
Po 20 minutach dotarły na miejsce koncertu  były trochę zdziwione ilością publiczności... była naprawdę ogromna. Katy i Weronicka miał miejsca pod samą sceną. Nie minęło 30 min , a wielka sala wypełniła się po brzegi. Punktualnie o 19 na scenę wybiegł Slash, chwile po nim Steven usiadł przy swoim instrumencie. Na końcu na wpadli Axl, Duff i Izzy. Publiczność oszalała, można było usłyszeć piski fanek, coś typu 'Axl kocham Cię', 'Duff jestem Twoja' , słysząc to dziewczyny zaczeły się śmiać, Katy i Weronicka nie były zakochanymi fankami , ale nie wzdychały do zdjęć. Axl zaczął śpiewać 'Welcome to the jungle' i w tym momencie publiczność oszalała, było słychać głośne krzyki publiczności. Kidy Slash grał solówkę, Duff podszedł do Axl'a i wyszeptał mu coś do ucha po czym oboje spojrzeli się w stronę Katy i Weronicki, blondynka to zauważyła, ale postanowiła to zignorwać, gdy zobaczyła uśmiech dwóch przyjaciół , zmieszała się i odwróciła wzrok.

środa, 28 marca 2012

spójrz na mnie 1

To moje pierwsze opowiadanie.. przepraszam za wszystkie błędy , bo na pewno sie pojawią.

________________________________________________
 Weronica i Katy mieszkały w Los Angeles 5 lat, studiowały na jednym wydziale. Były przyjaciółkami od najmłodszych lat, rozumiały się bez słów .

 Katy była ciemnowłosą , wysoka dziewczyną , która wiedział jak wyeksponować swoje atuty w przeciwieństwie do Weronicki, która  miał wiele kompleksów aczkolwiek nie do końca zgodnych z prawdą. Blondynka faktycznie była dość niska, ale nie brzydka. Jasna cera idealnie komponowała się z jej niebieskimi oczami.
  W mieście aniołów nastała godzina 10, Katy obudzona promieniami słońca ,pobiegła do pokoju przyjaciółki, niestety nie zastała jej tam , Weronika sprzątała salon.
-Weronicka!, ma dla Ciebie niespodziankę..
- Boże ,ale mnie wystraszyłaś- wydusiła z siebie blondynka, próbując  uspokoić oddech.
-Przepraszam, jestem baaardzo podekscytowana.
-Co to za niespodzianka ?
- Mam dwa bilety na jutrzejszy koncert Guns n' Roses.
- Super-powiedziała Weronicka bez większego entuzjazmu.
-Ej no co jest ?Przecież  uwielbiasz ten zespół..
-No tak , po prostu mam dziś zły humor. Dziękuję Ci za ten bilet..
-nie ma za co- uśmiechnęła się brunetka po czym udała się do łazienki aby wziąć prysznic.
                                                                      ***
 -Katy! telefon do Ciebie...-Weronicka dobijała się do drzwi  pokoju brunetki, nie słyszała odpowiedzi więc weszła.
-Katy,Katy obudź się , telefon do Ciebie-Weronicka szturchnęła koleżankę, która nie czuła się dobrze tego wieczoru.
-Kto dzwoni?
-Eva, pewnie chce Cię wyciągnąć do klubu.
-Weronicka, proszę wymyśl jakąś wymówkę, żle się czuję .. nie chcę nigdzie wychodzić.
-No dobrze, poczekaj chwilę zaraz przyniosę Ci herbatę.
 Weronicka  wyszła z pokoju brunetki po czym okłamała swoją kolezankę, że Katy wyszła na spacer i zostawiła telefon, Sama także czuła się zmęczona dzisiejszym dniem, gdyż było niemiłosiernie  gorąco, a powietrze było wyjątkowo ciężkie. Postanowiła się położyć .
                                                                      ***

 Rano Katy czuła się znacznie lepiej , może dlatego ,że dziś miał się odbyć koncert Gunsów?. nie ważne  brunetka szybko wstała z łózka i pobiegła do pokoju obok, zobaczyła słodko drzemiącą Weronicke i nie myśląc długo wskoczyła na łóżko.
-O Maaatko! Co  Ty tutaj robisz ?
-Hej, dziś idziemy na koncert!
-Tak , tak wiem-odpowiedział jeszcze zaspanym głosem- Jest dopiero 9-dodała.

Blondynka wywlekła się z łózka, wzięła pierwsze lepsze ciuchy z szafy i poszła do łazienki, w tym samym czasie Katy włączyła muzykę i zaczęła robić śniadanie
-Katy o której  jest ten koncert?
- o 19
-Mhm to to dobrze zdążę jeszcze pójść do biblioteki.
-Chce Ci się iść w taki upał-zapytała zdziwiona Katy
-Nie , ale musze oddać pare książek.
-Mhm tylko wróć przed 18
-To ja juz pójdę, paaa-krzyknęła