środa, 13 czerwca 2012

Spójrz na mnie 9

Rozległo się pukanie.
-To pewnie chłopacy, wpuścić ich ?- zapytała Katy.
-Jak chcesz- rzuciła -blondynka, siedząc na parapecie.
-Cześć Katy!- odezwał się Axla, zaraz po nim Duff i cała reszta.
-Co się stało, że tak szybko wyjechałyście?- zapytał Izzy. Brunetka położyła palec na ustach. Wszyscy oczywiście zrozumieli,że mają nie poruszać tego tematu.
-To ten może wpadniecie dziś do nas- Steven mistrz zmieniania tematu.
-Penie.
-A ona?-dodał już smutnym głosem.
-Tak. tak będziemy obie na 100%.
-No to super, my będziemy lecieć.-oznajmił Duff.

-Weronicka idziemy dziś do Gunsów!
-Ja nigdzie nie idę.
-Chyba sobie żartujesz! Idziesz!
-Ale...
-Nie ma żadnego 'ALE'., idziesz i już. Axl przyjedzie po Ciebie o 17, ja wychodzę trochę wcześniej więc spotkamy się na miejscu.

Katy poszła do pokoju szykować się na imprezę, a Weronicka leżała na łóżku i rozmyślała, przypomniała sobie całą przeszłość, te krzywdy, które przeżyła. Ogromy ból przeszywał jej serce, naglę wróciło to o czym za wszelką cenę chciała zapomnieć. Przypomniała sobie ile wylała łez, ciosy zadane przez niego. Coraz wyraźniej wracały wspomnienia. Nie mogła znów zacząć się bać. Postanowiła się pozbierać i wstać, przestać myśleć.Usłyszała,że Katy wychodzi, spojrzała na zegarek,została jej jeszcze godzina. Zaczęła się przebierać. Ktoś zapukał do drzwi. Nie myśląc zbyt wiele pobiegła do drzwi, ale to nie był Axl.
-Nie wpuścisz mnie?-powiedział drwiącym głosem.
-Co Ty tu robisz?-miała strach w oczach.
-Jak to co? przyszedłem po to co moje.-pchnął dziewczynę i wszedł do środka, syknęła z bólu, gdyż wpadła na komodę.
-Wyjdź stąd!-krzyknęła.
- Słucham?! Kochanie bo sobie krzywdę zrobisz..-odsunął od niej kawałki potłuczonej doniczki i pociągną do salonu. -Myślałaś,że o tobie zapomniałem?- dotknął je policzka.
-Czego Ty chcesz? Zostaw mnie.- darła się ze łzami w oczach. Uderzył ją.

 Tymczasem Katy była już u chłopaków. Po 10 minutach do domu wszedł zdenerwowany Axl.
-Ej a gdzie jest Weronicka?-zapytała brunetka
-Nie wiem , byłem w mieszkaniu, ale nikt nie otwierał.
-Co?! Rose jedziemy tam , mam złe przeczucie.
-Możesz mi powiedzieć co się dzieje?
-Tak, tak tylko błagam jedźmy już.-pospieszała Rosea.
-Więc?
-Wtedy w tym hotelu widziałam byłego faceta Weronicki , on jest nie obliczalny, bił ją, znęcał się nad nią. Rozumiesz? Teraz znowu się pojawił, on może zrobić jej krzywdę.
-Zabiję-wycedził Axl.
-A ja Ci kurwa pomogę-powiedział w szoku Duff.
Po 20 minutach dojechali na miejsce. Wszyscy ruszyli biegiem na górę, zobaczyli uchylone drzwi, pchnęli je i z przerażeniem spojrzeli na rozbitą doniczkę, i kilka kropel krwi. Weszli głębiej , na podłodze leżała Weronicka, maiła rozciętą wargę. Axl podbiegł do niej, ale ona się odsunęła tak jakby bała się,że może ją uderzyć. On nie dawał za wygraną i przyciągnął ją do siebie.
-Nie płacz, będzie dobrze.-głaskał ją po głowie.
-Wytrzyj to tym-Katy podała Axlowi chusteczkę, którą miał wytrzeć  zakrwawioną wargę kobiety.
-Ałaaa!-syknęła z bólu.
-Spokojnie, dorwę go.-przytulił ją ponownie. -Katy! Spakuj jej kilka rzeczy, jedziemy do nas.
-Daj mi 5 minut.
-Duff! Ty kierujesz- rzucił w  jego stronę kluczyki.
-Tak jest.
-Okej, mam już wszystko- krzyknęła brunetka.
-Chodź skarbie- Rose wziął ją na ręce i zaniósł do samochodu.
***
-Uważajcie na nią, ma nie wychodzić  z domu, a już na pewno nie sama. Później wam wyjaśnię o co chodzi. Ja, Duff i Slash idziemy coś załatwić, zrozumieliście?
-Tak, tak, ale Rose powiedz,że to nie Ty?.- zapytał Izzy.
-Pojebało Cię? Nigdy bym je nie tknął.
-okej-odetchnął z ulgą.
-Katy, kochanie powiedz mi gdzie można znaleźć tego pieprzonego frajera?-zapytał Duff,.
-Pewnie w tym pubie koło naszego mieszkania, a co wy kombinujecie?
-Nic kochanie, nie martw się- cmokną ja w policzek i razem z przyjaciółmi wyszedł.

-Slash!widzisz go gdzieś?-zawołał Rose.
-Nie kurwa.
-Ej , a to nie ten?- wskazał palcem McKagan.
-Ehe, no to się policzymy.
-Rose! Tylko spokojnie- przystopował go Saul.
-Ja jestem spokojny, nie widzisz ?.
-Taaaa!- prychnął basista.
-Ej Ty!..-krzyknął Rudy do mężczyzny kierującego się w stronę pubu.
-Czego kurwa?
-zaraz Ci pokażemy czego- odgryzł się Duff. Mężczyźni ruszyli w jego stronę.
-Nie wiesz o co chodzi?- zapytał go ironicznie Rose przy okazji kopiąc w brzuch.
-Ej! Kurwa co wy odpierdalacie?- zwijał się z bólu .
-Po prostu nie lubimy jak ktoś bije niewinne kobiety!- wycedził Saul.
-A o ta Sukę wam chodzi.
-Suka?-Rose zaczął go jeszcze mocniej i częściej kopać i okładać pięściami, Slash zauważył,że zdenerwowanie Axla sięgnęło zenitu, postanowił go odciągnąć od ofiary.
-Spróbuj ją tknąć, a skończysz w piekle.-rzucił Duff.
-Myślę,że zapamiętał lekcje.-zaśmiał się Slash.
***

Katy zauważyła wchodzących do domu mężczyzn, natychmiast ruszyła w ich stronę.
-Co wy zrobiliście?- przraziła się widokiem krwi na ich ubraniach.
-A nic takiego po prostu musieliśmy mu coś wytłumaczyć , a że jest wyjątkowo niepojętnym uczniem to jego problem.-uśmiechnął się Duff.
-Peterowi?
-Tak , a jak tam Weronicka?- zapytał Slash.
-Śpi, co wy mu zrobiliście?.
-To na co zasłużył.- warknął Axl.
-Później pogadamy teraz idziemy się przebrać.
Katy razem ze Stevenem zrobiła kolację. Brunetka zawołała wszystkich i już po chwili siedzieli w prawie pełnym składzie.
-A gdzie Weronicka?-zapytała zdziwiona nieobecnością przyjaciółki.
-Powiedziała,że nie jest głodna.- oznajmił Adler.
-No brawo.- zdenerwowała się.
-No co miałem ją tutaj przylec na siłę?
-Koniec, przestańcie! Ja pójdę. -rozkazał Rose. Po chwili znalazła się pod drzwiami kobiety, zawahał się ale zapukał. Nikt się nie odezwał więc wszedł .
-A co Ty robisz?-zdziwił się widokiem spakowanych bagaży.
-Wracam do siebie.
-Nigdzie się stąd nie ruszysz.-powiedział stanowczo.
-ale Ty nie rozumiesz, ja wracam.
-Powiedziałem ,że zostajesz to zostajesz.- zbliżył się do niej i przytulił.
-Przepraszam.-wyszeptała wtulona w jego tors.
-Za co Ty mnie przepraszasz ?
-Źle Cię oceniłam, byłam niemiła, myli łam się.
-Ej nie płacz, ja wiem,że jestem skurwielem.
-Chodź na dół bo wszyscy na Ciebie czekają.
-Daj mi minutkę.
Poszła do łazienki i przemyła twarz, nie chciała żeby było widać,że płakała. Spojrzała w lustro i wzięła głębszy oddech. Powoli zeszła na dół.
-No nareszcie- zawołał Duff widząc jak schodzi po schodach.
-Masz jedz-podała jej talerz z kanapkami Katy.
-Nie jestem głodna, napiję się tylko.
-Że co kurwa?-wkurzył się basista.
-Nie jestem głodna-powtórzyła.
-Niedługo cienia nie będziesz rzucać taka chuda jesteś!- krzyczał
-Ej daj jej dziś spokój.- odezwał się Slash.-Chodź maleńka na spacer.- objął ją ramieniem i wyszli z domu.
-Powiedz mi co się dzieje?-spojrzał jej prosto w oczy.
-Saul ja nie chcę wam zawracać głowy, wrócę do siebie.
-Słucham? Chcesz się wyprowadzić?Oszalałaś?
-Nie chcę być dla was ciężarem.-przytuliła się do niego.
-Hej, czy ktoś powiedział Ci,że jesteś ciężarem?
-No nie, ale wy macie swoje życie.
-Tak ,a Ty i Katy jesteście częścią niego.
-Głupek-Uśmiechnęła się przez łzy, powoli kierowali się w stronę domu.

-Widzę,że nasz Pan Slash działa cuda bo jesteś w lepszym humorze-stwierdził Izzy.
-Może otworzymy przychodnię, w której będzie poprawiał humor?- zapytał Steven z mega bananem na twarzy.
-Spierdalać chuje.-ogryzł się sam zainteresowany.
-Eh.. chłopaki.- zaśmiała się i udała na górę, idąc korytarzem wpadła na Duffa, a raczej na jego klatkę piersiową, był wkurzony.
-Przepraszam.-uśmiechnęła się do niego.
-Mhm okej- mruknął.
-Co się stało?
-Masz chwilę?
-Jasne, o co chodzi?
-Chodź do mojego pokoju-wskazał dłonią kierunek.
-To co się dzieje?
-chyba się zakochałem.
-To wspaniale- uściskała go .
-Ale Ty nie rozumiesz, nie wiem czy Katy mnie kocha i chce ze mną być. Wiesz do tej pory to był taki luźny układ.
-Mhm, jeżeli chcesz to ja z nią pogadam.
-Mogłabyś?
-Oczywiście.
-Wiesz jesteś moją najlepszą przyjaciółką- przytulił ją.
-A Ty moim przyjacielem, ale teraz mnie puść bo lece to Katy.
 Tak jak obiecała udała się do pokoju przyjaciółki, zastała ją leżącą na łóżku. Penie o czymś rozmyślała albo o kimś.  Była tak rozmarzona,że wyglądała jak małe dziecko, które dostało nową zabawkę.
-Hej Katy, mogę?- zapytała ściszonym głosem aby jej nie wystraszyć.
-Jasne wchodź.
-Chciałabym z Tobą pogadać o Duffie.
-A coś się stało?
-Nie nic. Chciałbym wiedzieć co do niego czujesz. Widać,że was coś łączy.
-A o to chodzi... faktycznie na początku myślałam,że to zwykłe zauroczenie, myliłam się. Kocham go, ale boję się z nim o tym porozmawiać.
-Rozumiem ale wydaje mi się, że powinnaś. On czuje to samo. Nie powinnaś się bać.
-Skąd możesz wiedzieć co on czuje?
-Zaufaj mi ..
-No dobrze postaram się z nim pogadać.Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.
-Zginęłabyś marnie.

2 komentarze:

  1. Nowy odcinek na my-little-rocket-queens.blog.onet.pl/. Zapraszamy :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam już po prostu siły ani chęci na to, żeby to dalej ciągnąć. Nie chodzi o to, żebym miała nie wiadomo ile komentarzy, ale chodzi o to, że zawsze jakaś opinia bardziej motywuje. Tym bardziej miłe komentarze, te negatywne pokazują co można zmienić, poprawić itd. A u mnie... wygląda to jak wygląda. Niestety. Poza tym zdaje się, że blogi o Aerosmith są mało popularne. Trudno. Może jeszcze kiedyś wrócę do pisania, a na razie muszę sobie zrobić przerwę.

    OdpowiedzUsuń